Łukasz Rados
Front End Developer
Fotograf Krajobrazu

Gap Year. Część 1: Na żaglach z Anglii do Francji

We wrześniu 2019 roku wraz z grupą znajomych postanowiliśmy zrobić sobie rok przerwy od pracy i osiadłego trybu życia. Kupiliśmy jedenastometrowy jacht żaglowy, wyremontowaliśmy go i zaadaptowaliśmy do życia na pokładzie. To jest pierwszy wpis z serii artykułów o naszej przygodzie.

Anglia

Pierwszym krokiem było kupno odpowiedniego jachtu. W sierpniu byliśmy już trochę spóźnieni, ale w końcu udało nam się znaleźć obiecującą łódkę. Po wstępnych oględzinach i opinii rzeczoznawcy kupiliśmy Jeanneau 36.2 z 1996 roku.

Nie byliśmy jeszcze gotowi do wypłynięcia. Dokonanie wszystkich poprzednich napraw i dostosowanie łodzi do życia zajęło nam ponad miesiąc. Cały proces został opisany na blogu Sailing Moonshine. Zapraszam do przeczytania!

Mimo spędzenia w Burnham on Crouch ponad miesiąca, nie udało mi się tam zrobić wielu zdjęć. Przez większość czasu byliśmy zajęci naprawami, a większość zdjęć przedstawia albo zepsute części, albo członków załogi. Miałem jednak trochę czasu na testowanie nowej zabawki - DJI Mavic Air.

Kiedy tylko uporaliśmy się z najważniejszymi zadaniami postawiliśmy żagle. Z końcem października opuściliśmy Burnham i po krótkim odpoczynku w Ramsgate dotarliśmy do Dover. Widok słynnych białych klifów pod Dover był bezcenny. W Dover przygotowywaliśmy się do opuszczenia Anglii i przekroczenia kanału.

Francja

Po przekroczeniu kanału znaleźliśmy się we Francji. Naszym pierwszym przystankiem było Boulogne-sur-Mer, następnie Dieppe i Cherbourg. Najbardziej podobało mi się w Dieppe - marina położona była w samym sercu starego miasta, a nad plaża wznosiły się białe klify.

Guernsey

W drodze z Cherbourga do Brestu odwiedziliśmy wyspę Guernsey. Jest to jedno z takich miejsc, dla których chciałem kupić jacht - łatwiej dostać się tam łodzią niż czymkolwiek innym.

Francja (ponownie)

Po krótkim pobycie na Guernsey popłynęliśmy dalej wzdłuż francuskiego wybrzeża. Dopłynęliśmy do Camaret sur Mer gdzie zatrzymaliśmy się na kilka dni w celu dokonania koniecznych napraw i przygotowania do przekroczenia Zatoki Biskajskiej. Camaret położone jest na pięknym półwyspie, otoczonym przez klify i szerokie, piaszczyste plaże. Pogoda w końcu poprawiła się na tyle, żebym mógł wybrać się w plener.

Aktualnie znajdujemy się w Camaret sur Mer i czekamy na okienko pogodowe, które umożliwi nam przepłynięcie Zatoki Biskajskiej. To będzie najdłuższy przelot do tej pory. Trzymajcie kciuki i śledźcie s/y Moonshine. Na zachętę zapraszam do obejrzenia zwiastuna naszego kanału na YouTube.

If you would like to see more photos, feel free to follow me on Instagram where I regularly publish new pictures.